Drukuj
Kategoria: Tata i Mama

Boże Narodzenie właśnie mija, ale skoro przy narodzinach jesteśmy… Mężczyzna w czasie porodu jeszcze kilkanaście lat temu był pewną egzotyką, za to teraz mierzy się z zupełnie nowymi wyzwaniami. Rozmowa z doulą Agatą Rokosz.

Zdarzyło ci się kiedyś zobaczyć faceta mdlejącego podczas porodu?

Nigdy, za to często widzę mężczyzn, którzy na porodówce są bardzo wycofani. Widać, że się boją, więc trzymają dystans. Boją się podejść do swojej kobiety, bo nie wiedzą, co mają robić. Ale są też mężczyźni, którzy doskonale na porodówce się odnajdują. Wiedzą, jak działać, choć to zależy od człowieka. Mdlejący mężczyzna to chyba taka legenda miejska.

Czego boją się mężczyźni?

Przede wszystkim boją się tego, że nie będą mogli pomóc i nie będą wiedzieli, jak pomóc. Myślę, że czują się trochę obco w tym procesie. Poród to taka kobieca energia, kobiety ją rozumieją, nawet jeśli jeszcze nigdy nie rodziły. Dla mężczyzny poród jest spoza jego świata i pewnie to też przeraża. Do tego dochodzi grupa mężczyzn, którzy boją się krwi, ta fizjologia ich przeraża. Nie chcą widzieć rodzącej się główki, rodzącego się dziecka.

Ale zdarzają się przecież przypadki mężczyzn, którzy byli przy porodzie i będą żałować do końca życia.

Naprawdę?

Czytałem w Internecie.

Nie mam takich doświadczeń. Porody, którym towarzyszę, raczej budują związek. Ale jeśli poród był trudny i traumatyczny, jeżeli mężczyzna był przy nim trochę na siłę, to faktycznie może wpłynąć na relację i na równowagę w związku. Z pewnością nie wolno zostawiać rodzącej kobiety samej, chyba, że tego właśnie chce. Fakty są takie, że pierwszym niemedycznym środkiem przeciwbólowym jest wspierająca osoba towarzysząca, więc nie zostawiajmy kobiety samej. Kogo zabrać to jednak bardzo indywidulana kwestia. Może to wcale nie musi być mąż, partner, a profesjonalna osoba towarzysząca, która zna techniki masażu, akupresury, aromaterapii, która doskonale zna i rozumie proces porodu, czyli doula, wie, co się dzieje w trakcie rodzenia i nie boi się tego. Zabranie mamy lub siostry – o ile będzie to ktoś, kto nie będzie się bał − może pomóc.

Płynnie wchodzimy w to, czym się zajmujesz

Doula to taka profesjonalna osoba towarzysząca. Kobieta doświadczona w swoim macierzyństwie, ale też wyszkolona profesjonalistka. Przygotuje do porodu, a później towarzyszy podczas rodzenia, co jest związane z niemedycznymi sposobami łagodzenia bólu porodowego. Różne są metody pracy, ale zawsze polegają na masażu, dotyku, byciu blisko z rodzącą kobietą. To też praca z dźwiękiem, głosem, oddechem. Jestem nauczycielką jogi, więc staram się zarażać spokojem. Oddajemy pole położnej, bo jest specjalistką w zakresie fizjologii porodu, ale najpiękniejsza jest współpraca, gdy przy porodzie spotykają się doula, położna i partner . Wtedy rodząca kobieta ma all inclusive.

Doula to strasznie brzydkie słowo, choć ładnie brzmi. Niewolnica?

Bardziej jest mi bliska „służąca”. Nasza praca jest służbą, bo gotowość porodowa na dwa tygodnie przed terminem to czas, kiedy jestem pod telefonem całą dobę. Nie jeżdżę nigdzie dalej, zawsze mam spakowaną torbę, a moja rodzina musi być zorganizowana, muszę mieć plany A, B i C. Kto odbierze dzieci z przedszkola, nakarmi, położy spać itd. W tym czasie to totalnie służba, jestem całkowicie oddana innej osobie.

Twoją rolę już znamy, a teraz facet – co ma zrobić?

Ma być. Bardzo bliskie jest mi takie podejście, że partner może po prostu być ze swoją ukochaną kobietą, przytulić, rozmawiać, uważnie jej towarzyszyć, a całą resztą zajmuje się ekipa porodowa. Facet zaopiekuje się żoną, w końcu to on wie, jak być z nią blisko. Ale przypominam, żeby jadł, pił, odpoczął na korytarzu. Moim głównym zadaniem jest strzeżenie kobiety, ale przecież para jest całością. Komfort partnera też jest bardzo ważny, bo spięty facet może wpłynąć na kobietę.

Nagroda jest najlepsza na świecie.

Wzruszam się najbardziej, kiedy widzę oczy świeżo upieczonych tatusiów, jak widzę moment, kiedy oni po raz pierwszy widzą dziecko, pierwszy raz biorą dziecko na ręce. To bezcenne. Często mężczyźni mówią, że nie zdawali sobie sprawy, jak silne są ich kobiety. Docenienie swojej kobiety, zobaczenie tej siły jest bardzo budujące.

Wstecz